Siedem wieków temu na górze Birów w Podzamczu stał warowny gród. Dzięki współpracy gminnych urzędników, archeologów, cieśli z Nowego Sącza i pieniądzom z Unii Europejskiej objawił się znowu. Dla gości, którzy w sobotę po raz pierwszy mogli odwiedzić gród na górze Birów, zorganizowano pokazy walk rycerskich
Wciśnięty między skały obronny gród na górze Birów, zwany "Wilczą szczęką", spłonął w pierwszej połowie XIV wieku w czasie polsko-czeskich wojen. Po siedmiu stuleciach, w latach 90. ubiegłego wieku, pojawili się tu archeolodzy. Udało się im nie tylko odtworzyć dokładny wygląd średniowiecznej warowni, ale i odkryć znacznie starsze pamiątki. - W znajdujących się nieco niżej jaskiniach nasi przodkowie żyli już 30 tys. lat temu - mówi Błażej Muzolf, archeolog kierujący zespołem i autor koncepcji rekonstrukcji grodu.
Realizacja marzeń naukowców kosztowała prawie 740 tys. zł. Większość pieniędzy dał Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego, resztę dołożyła gmina Ogrodzieniec. Budowa trwała ponad rok. W sobotę gród oficjalnie otwarto.
- Teraz jak ktoś przyjedzie oglądać zamek ogrodzieniecki, zaprosimy go także do grodu i zostanie u nas cały dzień - cieszy się Andrzej Mikulski, burmistrz miasta i gminy Ogrodzieniec.
Na górze Birów, najwyższej w okolicy, stanęły: wał obronny z wieżą strażniczą, wieża obronna, wieża obserwacyjna i chata, która ma wyglądać, jakby średniowieczna rodzina przed chwilą z niej wyszła, zostawiając na stole naczynia, kryte futrami łoże, palenisko, warsztat tkacki i minizbrojownię.
Oryginalny, XIII-wieczny gród był dębowy. Jego XXI-wieczna rekonstrukcja została zrobiona z jodły i świerka. Zbudowali ją pod nadzorem archeologów górale spod Nowego Sącza. Ekipa była doświadczona - budowali też Biskupin.
- Dębowy gród nie zmieściłby się nam w budżecie. A gdybyśmy nie użyli do pracy współczesnych maszyn, jeszcze byśmy to budowali. Musieliśmy pójść na pewien kompromis ze współczesnością - mówi Andrzej Gieniec, właściciel firmy.
Budynki trzeba było postawić na solidnych fundamentach, bo inaczej nikt nie wpuściłby tu turystów, a w okna chaty, która mieści ekspozycję, wprawić normalne szyby, a nie półprzezroczyste zwierzęce pęcherze jak w średniowieczu - w przeciwnym wypadku zwiedzający potykaliby się w ciemnościach.
Gości przybyłych na otwarcie członkowie Drużyny Wojów Wiślańskich z Krakowa, tymczasowa załoga grodu, witali miodem i podpłomykiem. W przyszłym roku "Wilcza szczęka" ma zyskać stałą drużynę rycerzy, którzy będą jej bronić przed ewentualnymi najazdami.
Gród na górze Birów można zwiedzać do końca października codziennie od 9 do 19.
Jesteś osobą wrażliwą na sprawy publiczne, obejrzałeś ciekawą wystawa, byłeś na ciekawym koncercie, sztuce teatralnej, zawodach sportowych lub innej imprezie, posiadasz ciekawe fotografie, zbiory, kolekcje i chcesz się podzielić tym z innymi - my postaramy się to opublikować. Napisz do nas