POLSKA Dziennik Zachodni
| dodane: 21.11.2007 g.17:51 | drukuj
Czy to wojna śląsko - zagłębiowska?
Czy grozi nam nowa wojna śląsko-zagłębiowska? Może nie wojna, ale na pewno poważny konflikt. O co chodzi? Kazimierz Górski: O pieniądze. Już od dłuższego czasu mieszkańcy Zagłębia Dąbrowskiego mogą mieć poczucie odgrywania w województwie śląskim roli obywateli drugiej kategorii. Dziwnym zbiegiem okoliczności największe środki pomocowe lądują w śląskiej części województwa, a my już od dłuższego czasu spychani jesteśmy na margines.
Może pan podać konkretne przykłady?
Oczywiście, jest ich w ostatnich latach bardzo wiele. Zaczęło się od pieniędzy z Kontraktu
Regionalnego. W samym Sosnowcu zlikwidowano pięć kopalń, a pieniądze z tego funduszu trafiły na Śląsk. W tej chwili największą inwestycją infrastrukturalną jest Drogowa Trasa Średnicowa, także zlokalizowana w śląskiej części aglomeracji. Gminom zagłębiowskim zasugerowano, by swoją część Drogowej Trasy Średnicowej wybudowały za własne pieniądze. Najbardziej niepokojący jest dla mnie jednak ostatni podział unijnych środków na wielkie projekty, które dziwnym zbiegiem okoliczności ominęły Zagłębie.
Może samorządowcy przygotowali słabe wnioski?
Ależ skąd, wnioski nie miały żadnego znaczenia. Pieniądze arbitralnie dzielone były w Urzędzie
Marszałkowskim. I na co zostaną przeznaczone? Na budowę hali Podium w Gliwicach, na Muzeum Śląskie w Katowicach oraz na Centrum Kongresowe, także w Katowicach. Te trzy inwestycje pochłoną blisko pół miliarda euro. Nam o takich projektach nawet nie pozwolono marzyć.
Myśli pan, że to wina silnego śląskiego lobby we władzach województwa?
Nie chodzi o to, żebym palcem wskazywał winnych i podgrzewał wygasłe dawno animozje. Publicznie jednak zwracam się do braci Ślązaków, którzy także pokrzywdzeni są w biedzie, aby spojrzeli trochę dalej i trochę szerzej, poza czubek własnego nosa. Województwo śląskie ma wiele części. Wcale nie zaczyna się w Katowicach i nie kończy na Gliwicach.
A czy nie jest to, tak przypuszczam, ze strony Śląska odreagowanie? Przecież Zagłębie
przed laty było wyjątkowo hołubione przez władze...
Słyszę tę opinię od dawna. Ale co nam zostało z lat 70.? Zniszczone drogi, bokowiska w coraz gorszym stanie i tereny poprzemysłowe, które trzeba zagospodarować. Jeśli mówimy już o beneficjentach lat 70., to przykładem jest raczej brylująca w rankingach i bogata Dąbrowa Górnicza z hutą i koksownią.
Niedawno zarówno marszałek, jak i wojewoda byli z Sosnowca. Oni nie mogli Zagłębiu pomóc?
Wtedy nie było jeszcze w puli tak ogromnych pieniędzy. Za ich kadencji otrzymaliśmy jednak ostatni wielki projekt, pieniądze na rozwój Uniwersytetu Śląskiego. W tym przypadku jednak beneficjentem była przede wszystkim uczelnia, czyli Skarb Państwa, a gmina fundatorem.
Może śląska część województwa nie lubi Zagłębia za sympatie lewicowe?
Nie, to nieprawdziwa teoria. Zresztą, nie wszyscy prezydenci miast Zagłębia wywodzą się
z lewicy. W ostatnich wyborach parlamentarnych zdecydowanie triumfowała w naszym okręgu wyborczym Platforma Obywatelska. Podziały polityczne nie mają więc w tym przypadku żadnego znaczenia.
Z czego więc wynika ten niesprawiedliwy podział?
Myślę, że z braku wyobraźni. Wszystkim wydawało się, że jeśli na lata 2007-2013 dostaliśmy jako województwo śląskie z Unii ponad 1,6 mld euro, to są to tak ogromne pieniądze, że nie da się ich wydać. Tymczasem po zaprogramowaniu środków na wielkie inwestycje w śląskiej części województwa, dzisiaj w puli pozostało do podziału na budowę dróg jedynie 45 mln euro. Zanim więc się obejrzeliśmy, pieniędzy w sejfie już nie ma. Zresztą, nie tylko Zagłębie narzeka na niesprawiedliwy podział. Takie same pretensje kieruje na przykład prezydent drugiego pod względem wielkości miasta naszego regionu, Tadeusz Wrona z Częstochowy.
Urząd Marszałkowski zawsze może jednak wytłumaczyć, że ogromne pieniądze pochłania leżące w Zagłębiu lotnisko w Pyrzowicach?
Lotnisko leży na historycznym terenie Zagłębia, ale tak naprawdę służy całemu województwu. Poza tym uważam, że pochłania ono zbyt wielkie środki. Buduje się na przykład dwie drogi ekspresowe do tego portu lotniczego, a trasa Katowice-Warszawa, którą każdego dnia przejeżdża kilkaset razy więcej ludzi niż do Pyrzowic, jest w coraz gorszym stanie. Nie jestem przeciwko inwestycjom w Pyrzowicach, ale uważam, że dobrodziejstwa płynące ze środków unijnych powinni odczuć wszyscy mieszkańcy, a nie tylko ci, którzy podróżują samolotami. W ogóle uważam, że pieniądze unijne dla naszego województwa można wydawać trochę lepiej.
Dlaczego tak pan uważa?
Załóżmy taką sytuację. Jest rok 2014 i unijni urzędnicy przyjeżdżają zobaczyć, jak spożytkowane zostały w naszym regionie pieniądze europejskie. Wysiądą na pięknym lotnisku w Pyrzowicach, kilka kilometrów przejadą nową drogą ekspresową, a potem wpadną w koleiny, będą przejeżdżać przez sypiące się wiadukty, aby w końcu dotrzeć do Centrum Kongresowego czy Muzeum Śląskiego w Katowicach. Nie chcę wychodzić na malkontenta, ale uważam, że bardziej od hali w Gliwicach czy tych dwóch wspomnianych wcześniej obiektów jest nam potrzebna na przykład szybka kolej czy nawet metro. Nie wspomnę już o sieci tramwajowej, bo zarówno tabor, jak i torowiska są w opłakanym stanie i wymagają największych pieniędzy. W ogóle, jak na potrzeby tak wielkiego regionu, dostaliśmy za mało pieniędzy.
Czyja to wina?
Poprzedniego rządu, który je rozdzielał. Na głowę mieszkańca dostaliśmy mniej pieniędzy, niż cała ściana wschodnia. W ostatnich latach niepotrzebnie schowaliśmy głowę w piasek. Jesteśmy jednym z największych regionów w Europie, mamy ogromny potencjał, setki tysięcy studentów i wykształconych ludzi i wcale nie musimy cieszyć się z każdego ochłapu. Dla mnie najlepszym przykładem marginalizacji całego województwa jest trwające właśnie formowanie rządu. Mamy raptem jednego ministra, a Łódź aż czterech.
Rozmawiał: Witold Pustułka