Poniedzałek 28/07/2014 · Imieniny obchodzą: Wiktor, Innocenty, Aida
| dodane: 05.09.2008 g.12:52 | drukuj

Skażona ziemia, czy próba wyłudzenia?

Czy sosnowiecka firma SOWEX sprzedawała skażoną metalami ciężkimi ziemię ogrodową? Tak właśnie twierdzi jeden z klientów, powołując się na wyniki badań przeprowadzonych w autoryzowanym laboratorium.

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska zapowiada kontrolę w firmie, a jej szef tymczasem zamierza skierować sprawę do prokuratury. Twierdzi, że klient próbuje po prostu od niego wyłudzić pieniądze.

Alarm w katowickim WIOŚ-iu podniósł Karol Cofałka. To on kupił kilka miesięcy temu w SOWEX-ie osiem metrów sześciennych ziemi ogrodniczej. Na stronie internetowej przedsiębiorstwo zapewnia, iż humus produkowany jest na bazie wyłącznie naturalnych składników, a technologia produkcji "opracowana została wspólnie z Instytutem Warzywnictwa w Skierniewicach". Zgoła inny obraz produktu wyłania się jednak z relacji naszego Czytelnika.

- Po rozrzuceniu ziemi na ogródek okazało się, że zawiera nie tylko baterie, opakowania plastikowe, folię, ale nawet kawałki prezerwatyw - opowiada Karol Cofałka.

Gdy posadzone warzywa zaczęły żółknąć i usychać, zaczął podejrzewać, iż coś jeszcze jest "nie tak". Zawiózł próbki ziemi do katowickiego Ośrodka Badań i Kontroli Środowiska. Badania przeprowadzone w tamtejszym laboratorium wykazały, że ziemia zawiera kilkadziesiąt razy większe od dopuszczalnych ilości kadmu i ołowiu (przekroczone były też normy cynku i miedzi).

Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach (wcześniej nasz Czytelnik bezskutecznie próbował wyegzekwować w firmie reklamację). Jerzy Kopyczok, zastępca kierownika Inspektoratu nie ma wątpliwości, co do wiarygodności przeprowadzonych badań. Dlatego też wystąpił do firmy SOWEX o wyjaśnienie skąd bierze surowiec do produkcji swojej ziemi.

- Nie zajmujemy się kontrolą produktów handlowych, ale w tym przypadku musimy odstąpić od traktowania tej ziemi w takich kategoriach. To jest odpad. Musimy ustalić dokładnie, jakie jest jego źródło pochodzenia - wyjaśnia Jerzy Kopyczok.

Do tej pory SOWEX nie odpowiedział na pismo z WIOŚ-u. Podpowiadamy więc urzędnikom, by zajrzeli na stronę internetową firmy - można tam przeczytać, iż ziemia produkowana jest w Piekarach Śląskich na terenie osadników wód dołowych z kopalni "Andaluzja". Prezes SOWEX-u zarzeka się, iż surowiec stanowią odpady zielone, zbierane z okolicznych miast, poddane później kompostowaniu.

Jak dodaje, humus jest na bieżąco badany pod względem zawartości metali ciężkich i przydatności do potrzeb rolnictwa. O jakimkolwiek odszkodowaniu dla skarżącego się klienta nikt nie myśli. Wręcz przeciwnie.

- Oddam go do prokuratury, a jeśli ona nie podejmie sprawy, to wystąpię do sądu na drogę cywilną. To hochsztapler, który chce wyłudzić pieniądze. Bez mojej wiedzy dał do przebadania jakieś próbki, a potem chciał mi wystawiać rachunki. Dotarłem do klientów, którzy brali ode mnie ziemię w tym samym czasie co on i zleciłem jej przebadanie. Wyniki były zupełnie inne - mówi Janusz Olszówka.

Co tak naprawdę zawiera sprzedawana przez SOWEX ziemia mogłaby wyjaśnić niezależna ekspertyza. Może ją zlecić WIOŚ.

- Sprawdzimy też, czy firma posiada zezwolenie Ministerstwa Rolnictwa na produkcję humusu - zapowiada Jerzy Kopyczok.

Michał Wroński - POLSKA Dziennik Zachodni

Jesteś osobą wrażliwą na sprawy publiczne, obejrzałeś ciekawą wystawa, byłeś na ciekawym koncercie, sztuce teatralnej, zawodach sportowych lub innej imprezie, posiadasz ciekawe fotografie, zbiory, kolekcje i chcesz się podzielić tym z innymi - my postaramy się to opublikować. Napisz do nas