Pacjenci kierowani na oddziały chirurgii szczękowej nie będą już odsyłani. Lekarze z Katowic i Sosnowca porozumieli się w sprawie podziału dyżurów. Problem z dyżurami i odsyłaniem pacjentów zaczął się kilka miesięcy temu. Dochodziło nawet do tego, że w Szpitalu im. Mielęckiego przy Francuskiej w Katowicach los chorych przywożonych przez pogotowie zależał od portiera, który tłumaczył, że klinika nie ma dyżuru i nie wpuszczał karetki za szpitalną bramę. Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe twierdzi, że w sumie odesłano w ten sposób sześciu pacjentów. Wielu innym odmówiono udzielenia pomocy, zanim pogotowie zdążyło przyjechać.
Nie było tych problemów, gdy na Śląsku działały trzy ośrodki chirurgii szczękowej: klinika w Zabrzu, klinika w Katowicach i oddział w Szpitalu św. Barbary w Sosnowcu. Teoretycznie kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia zobowiązywał je do pełnienia ostrego dyżuru codziennie. W praktyce ośrodki dzieliły się i dyżurowały co trzeci dzień. Jednak w styczniu zabrzańska klinika przestała istnieć, jej kontrakt i lekarzy przejęła klinika na Francuskiej. Szczękówka w Sosnowcu zaproponowała wtedy podział dyżurów co drugi dzień, ale katowicki szpital odmówił i to był początek kłopotów.
- Problemy ze szczękówką pokazują, że pacjent przestaje być w centrum zainteresowania szpitali. Niestety, nie mamy na nie żadnego wpływu - skarżył się dr Wojciech Brachaczek, wojewódzki koordynator ratownictwa medycznego.
Podobne skargi skierował do NFZ i władz Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, do którego należy szpital przy Francuskiej. Pomogło. Od sierpnia katowicka i sosnowiecka szczękówka będą dyżurowały co drugi dzień. - Bardzo cieszymy się z tego rozwiązania. Nie będzie już nieporozumień między naszymi szpitalami, ale przede wszystkim skorzystają na tym pacjenci - cieszy się Gabriela Muś, wicedyrektor Szpitala św. Barbary.
Odsyłanie pacjentów spod bram szpitala prawdopodobnie nie ujdzie szpitalowi na Francuskiej płazem. Na polecenie prof. Ewy Małeckiej-Tendery, rektor ŚUM przeprowadzono tam kontrolę dostępu chorych do leczenia. Rektor zwróciła się o podanie liczby odesłanych pacjentów do Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego i do Szpitala św. Barbary, gdzie odesłani trafiali.
- Uczelnia zainicjowała te czynności, by zdobyć informacje z niezależnych źródeł i obiektywnie ocenić sytuację, niezależnie od prowadzonych czynności kontrolnych i ustaleń, które zostaną poczynione w szpitalu - poinformowała nas Izabela Koźmińska, rzecznik ŚUM.
Jesteś osobą wrażliwą na sprawy publiczne, obejrzałeś ciekawą wystawa, byłeś na ciekawym koncercie, sztuce teatralnej, zawodach sportowych lub innej imprezie, posiadasz ciekawe fotografie, zbiory, kolekcje i chcesz się podzielić tym z innymi - my postaramy się to opublikować. Napisz do nas