Polska Dziennik Zachodni
| dodane: 04.03.2010 g.15:08 | drukuj
Hale z prądem kuszą złomiarzy
Nie ma tygodnia, aby policjanci kilkakrotnie nie interweniowali przy ul. Naftowej 77. Pozrywane siatki, brak ochrony i wolny dostęp do budynków sugerują, że teren hali po zakładach mięsnych Dudy został definitywnie opuszczony. Trwa więc szaber złomu i innych materiałów, które da się sprzedać. Myli się jednak ten, kto myśli, że teren jest bezpański. Zarządza nim syndyk masy upadłościowej Jarosław Reszke z Katowic. Jednak mimo wielokrotnych prób, policji nie udało się z nim nawiązać kontaktu. Co ciekawe, teren staje się coraz bardziej niebezpieczny, bo nadal w hali podłączone są media, w tym prąd. Coraz częściej pojawiają się tam też młodzi ludzie z pobliskich osiedli.
- O sprawie opuszczonego zakładu zrobi się głośno dopiero wówczas, kiedy zawali się strop albo ktoś zginie rażony prądem. Tak jak było kilka lat temu w przypadku źle izolowanego słupa elektrycznego - mówi Halina Guzy, mieszkanka Naftowej.
- Półtora tygodnia temu, policjanci zawieźli do szpitala złodzieja, który został porażony prądem. Na wezwanie wysłane syndykowi, aby zabezpieczył teren nie otrzymaliśmy formalnej odpowiedzi - mówi Hanna Michta, rzecznik sosnowieckiej policji.
Teczki dotyczące kradzieży i szabrowników, zatrzymanych w opuszczonych halach zajmują coraz więcej miejsca w dochodzeniówce I Komisariatu. Po każdym zatrzymaniu kolejne pismo, jak kamień w wodę trafia do Katowic do kancelarii syndyka.
- Policja nie jest firmą ochroniarską, żeby zajmować się w ramach obowiązków czyimś obiektem dwadzieścia cztery godziny na dobę. Mamy swoje zadania. Tymczasem można odnieść wrażenie, że brak nadzoru nad obiektem jest celowy, aby wystąpić do ubezpieczyciela po odszkodowanie za rozkradzione mienie - mówią policjanci.
Jak udało nam się ustalić, syndyk zatrudnia firmę ochroniarską, ale na zasadzie patrolu interwencyjnego. To znaczy, że nie chronią obiektu na stałe, a jedynie przyjeżdżają na miejsce wówczas, gdy syndyk zgłosi konieczność zbadania terenu.
Jarosław Reszke, pełniący funkcję likwidatora majątku, formalnie urzęduje w Katowicach w jednym z biur rachunkowych. Od kilkunastu dni jednak przebywa za granicą. Być może wróci do kraju po ósmym marca. Być może, bo nikt nie potrafił potwierdzić tej daty.
- Taką odpowiedź też słyszą policjanci. Zwykle ten pan jest poza Katowicami, ciągle gdzieś podróżuje i jest nieuchwytny - dodaje Hanna Michta.
Co ciekawe, dyżurnemu straży miejskiej adres Naftowa 77 nic nie mówi. - Nie przypominam sobie jakichkolwiek interwencji pod tym adresem, ale być może powód jest taki, że zgłoszenia o kradzieży mieszkańcy od razu kierują do policji - mówi.
Tymczasem w poniedziałek policjanci zatrzymali kolejnych trzech mężczyzn, którzy ukradli kable i elementy metalowe z pomieszczeń magazynowych zakładu.
Sławomir Cichy