Artur Pióro przygotowuje się do kolejnej olimpiady. Z zeszłorocznej przywiózł brązowy medal. Sponsor sam znalazł mistrza
O chłopaku z Sosnowca pisaliśmy dużo w styczniu zeszłego roku. Miał niespełna szesnaście lat i marzył, żeby pojechać na Olimpiadę Głuchych w Tajpej. Pracował na to od dziecka, trenował dwa razy dziennie, przed i po szkole, z zawodnikami słyszącymi, którzy z początku nim gardzili. Był gorszy. Tracił sekundy na starcie, bo musiał czekać na sygnał świetlny, który dociera do mózgu później niż dźwiękowy.
Za to już wtedy był najlepszym w Polsce pływakiem niesłyszącym. Dzisiaj ma za sobą 227 rekordów krajowych oraz kilkadziesiąt europejskich we wszystkich stylach prócz klasycznego.
Polski Związek Głuchych zgłosił Artura do mistrzostw świata, zarezerwował bilet i nocleg. Pieniądze na podróż i pobyt chłopak musiał zdobyć sam. Potrzebował 20 tys. zł. Udało się je zebrać dzięki sponsorom. Artur jechał po jedno z trzech pierwszych miejsc. Dowiedział się wcześniej, że minister sportu przyznaje olimpijczykom stypendia, które zwracają koszty udziału w mistrzostwach. Znowu marzył: kupię sobie quad albo skuter.
Gdyby na olimpiadzie był podział na kategorie wiekowe, Artur byłby najlepszy wśród juniorów. Pokonali go tylko dwudziestoparolatkowie. Zdobył brązowy medal na dystansie 1500 m.
Z quada nici. Minister przyznał Arturowi 1100 zł miesięcznie przez pół roku. Prezydent Sosnowca dorzucał 150 zł przez cały rok szkolny. Chłopak kupił laptopa, aparat cyfrowy, reszta poszła na sprzęt sportowy.
Olimpiada była w sierpniu. Dziadek Artura, Zbigniew Fesper we wrześniu zadzwonił do liceum wnuka. To on wozi chłopca na treningi i zawody. Wie, jak ważne są dla niego pochwały. - Miał być specjalny apel. Nie było. Na koniec roku szkolnego nagradzano uczniów za konkursy szkolne. O Arturze nawet nie wspomniano - mówi ze smutkiem dziadek.
Artur wychodzi z domu przed 6 rano i wraca po 18 zmęczony. Przed szkołą trening, po lekcjach znowu, chociaż wolałby posiedzieć przed telewizorem albo komputerem. W poniedziałek wrócił z obozu pływackiego we Wrocławiu, w czwartek wyjechał na obóz do Puław, skąd prosto pojedzie do Bydgoszczy na ogólnopolską olimpiadę otwartą. Będzie jedynym zawodnikiem głuchym. Wyprzedza już słyszących rówieśników.
Kolejne marzenie chłopaka z Sosnowca: pojechać znowu na Olimpiadę Głuchych. Tym razem mierzy wyżej, chce złota. Znalazł sponsora. - Sami o nas usłyszeli i zadzwonili - cieszy się dziadek. W środę Telekomunikacja Polska podpisała umowę darowizny ze Śląskim Stowarzyszeniem Pomocy Dzieciom Głuchym w sprawie pomocy dla Artura. Będzie finansować jego przygotowania do mistrzostw. Chłopak zaczyna zbierać pieniądze na wyjazd. Potrzebuje 20 tys. zł. Igrzyska w Tajpej odbędą się we wrześniu 2009 roku.
Jeśli chcesz pomóc głuchemu pływakowi, zadzwoń do jego dziadka na numer 507022686
Jesteś osobą wrażliwą na sprawy publiczne, obejrzałeś ciekawą wystawa, byłeś na ciekawym koncercie, sztuce teatralnej, zawodach sportowych lub innej imprezie, posiadasz ciekawe fotografie, zbiory, kolekcje i chcesz się podzielić tym z innymi - my postaramy się to opublikować. Napisz do nas
Zespół jest doskonale znany Polakom choćby za sprawą muzyki w ponadczasowym serialu Robbin z Sherwood, nie będę Was pytać o to jakie były Wasze początki, »