e-sosnowiec
| dodane: 07.06.2010 g.23:07 | drukuj
Cała władza w ręce… artystów
Odsłonięcie pomnika żywego artysty na Placu Stulecia zainaugurowało tegoroczne Dni Sosnowca. A potem emocji i atrakcji tylko przybywało. W sobotę zaśpiewały gwiazdy polskiej sceny rockowej i punkowej, w niedzielę sosnowiczanie bawili się na imprezach sportowych i poznawali tajniki... puszczania baniek mydlanych. W piątek, w pierwszym dniu Dni Sosnowca, miały miejsce dwie równoległe imprezy. Pierwsza, tradycyjnie w Parku Sieleckim przed dużą sceną, druga - na „Patelni" i w jej okolicach, w bardziej kameralnym gronie i przy stonowanej muzyce. Uroczyste otwarcie święta miasta na Placu Stulecia miało formę happeningu. Wiceprezydent Ryszard Łukawski w imieniu władz Sosnowca odsłonił żywy pomnik artysty, Ryszarda Bazarnika oraz wręczył artystom symboliczne klucze do bram stolicy Zagłębia.
-Odsłonięcie pomnika artysty na stałe wpisało się do programu Dni Sosnowca - wyjaśniał Ryszard Łukawski. -Z wielką radością oddaję artystom władzę w mieście. Program jest na tyle bogaty i różnorodny, że każdy mieszkaniec znajdzie w nim coś dla siebie. Cieszę się tym bardziej, że podczas święta Sosnowca znajdują się wśród nas reprezentanci zaprzyjaźnionych miast. Bawmy się wszyscy jak najlepiej! - apelował.
Bazarnik, któremu przyszło zainaugurować występy, zaskoczył wszystkich koncertem wykonanym na... pojemnikach gastronomicznych. Później goście zebrani na „Patelni" mogli wysłuchać m.in. śpiewu chóru oraz koncertu orkiestry.
Tradycyjnie już najwięcej osób zebrało się w Parku Sieleckim, gdzie na głównej scenie zagrały w piątek m.in. zespoły Cała Góra Barwinków, Lao Che, Voo Voo oraz Renata Przemyk. Świetnie zaprezentowała się zwłaszcza pierwsza kapela, która tanecznymi utworami, utrzymanymi w klimacie swingu, rozgrzała sosnowiecką publikę. Renata Przemyk i jej piosenki tworzone na przestrzeni kilkunastu lat także znalazły wiernych słuchaczy wśród mieszkańców, którzy wraz z artystką głośno śpiewali jej teksty. Nie zawiedli się także fani folkowego rocka, którzy mogli wysłuchać świetnego koncertu zespołu Voo Voo, działającego na polskiej scenie muzycznej od 25 lat.
Sobotnia porcja koncertów zatytułowana „Wolność, kocham i rozumiem..." zebrała na scenie wykonawców związanych z ruchem wolnościowym lat 80. Cykl otworzyły Róże Europy. Wśród publiczności nie brakowało fanów pamiętających lata świetności zespołu. Przy starym rocku równie dobrze bawili się jednak młodzi fani.
Kiedy na scenę wkroczył wyczekiwany Oddział Zamknięty, w Parku Sieleckim zebrał się tłum. Nikt tego wieczoru nie miał tak dobrego kontaktu z publicznością, jak Cezary Zybała. Już po kilku utworach wokalista zszedł ze sceny, by być bliżej swoich fanów i zachęcać ich do wspólnego śpiewania. Nie musiał zresztą tego robić, bo publiczność sama rwała się do zabawy. Nie obyło się też bez lekcji rock and rolla.
-Wiesz co to jest rock and roll - pytał Zybała zaproszoną przez zespół na scenę kilkulatkę. -Ja w twoim wieku też nie wiedziałem. Dlatego rock and rolla trzeba uczyć już za młodu - mówił wokalista, kiedy dziewczynka próbowała wybrnąć z kłopotliwego pytania. Już po chwili wraz z nim tańczyła na scenie.
Przez całą sobotę można było również wybrać się na trwający w Zagórzu trzeci jam na sosnowieckim bowlu - ekstremalne przejazdy rowerowe. Również w Parku Sieleckim między koncertami czas przybyłym wypełniały ekstremalne pokazy sportowców. Na niewielkiej powierzchni dwójka śmiałków manewrowała na BMX-ach. Po chwili zaprosiła do zabawy dwóch widzów, którzy, kładąc się płasko na ziemi, posłużyli za... przeszkody. Nikt jednak nie ucierpiał, a „przeszkody" zebrały większe brawa niż sportowcy.
Nie zawiodły też kolejne koncerty. Sztywny Pal Azji i Kobranocka rozgrzały publiczność do czerwoności i już po chwili w zebranym przed sceną tłumie rozpoczęły się „fale" odbierane przez ochroniarzy. Sobotni cykl koncertów zakończył koncert Muzycznej Formacji Sosnowiec złożonej z sosnowieckich zespołów. Zabawa zgromadziła rzesze fanów w każdym wieku, dosłownie łącząc pokolenia.
-Przyszedłem tu dziś na koncert ze swoim synem. Wyrastałem na tej muzyce i cieszę się, że mam okazję pokazać mu, jakiej muzyki słuchało się kiedyś. Mam nadzieję, że uda mi się zaszczepić w dziecku miłość do dobrego rocka - mówił Adam Paczek, który przyjechał na Dni Sosnowca z Będzina ze swoim 15-letnim synem.
Trzeci dzień obchodów święta miasta upłynął pod znakiem Mistrzowskiego Pikniku Rodzinnego. Przez całą niedzielę w Parku Sieleckim szaleli amatorzy różnych dyscyplin sportowych.
Już od rana fani piłki siatkowej mogli sprawdzić swoje umiejętności podczas Otwartego Turnieju Piłki Siatkowej, zorganizowanego przez Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Potem przyszedł czas na siłaczy. Każdy z gości Parku Sieleckiego mógł spróbować wyciskania sztangi w leżeniu oraz wziąć udział w konkursie podnoszenia odważnika. Szczególnie widowiskowe okazały się pokazy w trialu rowerowym Team Koxx PL. To właśnie ta dyscyplina uchodzi wśród dwukołowców za jedną z najbardziej widowiskowych. Uczestnicy pokazu demonstrowali rozmaite sposoby na pokonanie przeszkód terenowych, popisując się przy tym wyśmienita koordynacją.
Popołudniu przyszedł czas na szkołę klaunów. Podpatrując instruktorów, można było podszkolić się w rozbawianiu najmłodszych i nie tylko. Natomiast dzieci miały okazję pobawić się w puszczanie baniek mydlanych lub dać sobie w fantazyjny sposób pomalować twarz. Uczestników obchodów Dni Sosnowca koncertowo pożegnali Maja i Andrzej Sikorowscy.
Wśród bawiących się sosnowiczan pracowali:
Przemysław Ruta
Magdalena Kłobusek
Piotr Celej