e-sosnowiec
| dodane: 01.09.2009 g.01:53 | drukuj
Wojna targowa trwa

|
| W którą stronę zmierzają sosnowieckie targi |
Rozpoczyna się najważniejsza wystawiennicza impreza w regionie - targi górnicze. Jednak w tym roku ani do Sosnowca, ani do Katowic potentaci branży górniczej nie przyjadą. W ten sposób zapłacimy za kłótnie między organizatorami, w których rozwiązaniu nie pomogły deklaracje władz samorządowych. Mimo zapewnień o zakończeniu konfliktów między Sosnowcem a Katowicami i deklaracji prezydentów obu miast, jakoby to Sosnowiec miał grać pierwsze skrzypce jako miasto targowe, a Katowice miały stać się centrum kongresowo-konferencyjnym, doczekaliśmy się dwóch konkurencyjnych imprez. Zarówno targi w katowickim Spodku, jak i sosnowieckiej Expo Silesii rozpoczną się 1 września i potrwają cztery dni. W zgodnej opinii organizatorów i władz miasta - ranga imprezy tylko na tym straci. Dlaczego zatem, mimo deklaracji i zapewnień, Katowice robią konkurencję Sosnowcowi, a przez to osłabiają rangę górniczych targów? - Zaważyły ambicje organizatorów - wskazuje Grzegorz Dąbrowski, rzecznik sosnowieckiego magistratu.
Spór, okrzyknięty przez media „wojną targową", trwa od czasu zawalenia się hali MTK. -Już kiedy zaczynaliśmy działalność 3 lata temu, pojawił się pierwszy konflikt odnośnie targów górniczych. Chcieliśmy je wtedy zorganizować na bazie doświadczenia pracowników, którzy przeszli do Expo po katastrofie Międzynarodowych Targów Katowickich, równolegle jednak pojawiły się pomysły, by organizacją targów zajęli się także ludzie z Polskiej Techniki Górniczej, a także MTK. Ale wtedy osiągnęliśmy porozumienie. Światowy Kongres Górniczy zorganizowano w Krakowie, a wystawę w Sosnowcu - opowiada w rozmowie z e-sosnowiec.pl Tomasz Raczyński, prezes Expo Silesia.
I choć po roku wojna o targi powróciła, wydawało się, że ostatnie deklaracje prezydenta Kazimierza Górskiego i Piotra Uszoka zażegnają konflikt. Nic bardziej mylnego. Mimo, że obaj prezydenci w błysku fleszy zapowiedzieli, jakoby to Sosnowiec przejął funkcję miasta targowego, a Katowicom jako stolicy regionu pozostawiono funkcje reprezentacyjne i kongresowe, w kontekście zbliżających się targów górniczych te deklaracje okazały się niewiele warte. -Największe firmy z branży nie przyjadą ani do Katowic, ani do Sosnowca. I nie pomogą tu ustalenia między prezydentami obu miast. Porozumienia takie są zawierane zawsze na zasadzie gentleman's agrement, ale nie ma przecież konsekwencji, jeśli jedna ze stron się do niej nie stosuje. A jak na razie Henryk Szabla (organizator targów w Katowicach - przyp. red.) nie chce się dogadać. Nic nie dały nawet negocjacje wojewody - mówi Raczyński.
I tak, w sosnowieckim centrum Expo odbędą się targi „Silesia Mining Expo", a na Międzynarodowe Targi Górnictwa, Energetyki i Metalurgi do katowickiego Spodka zaprasza Polska Technika Górnicza. Czyżby kolejny przykład na marginalizowanie stolicy Zagłębia? Bardziej gra ambicji okupiona obniżeniem rangi targów. - Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Należało zorganizować jedną, a nie dwie imprezy, i to na dodatek w tym samym terminie. Poza tym impreza katowicka odbywa się w Spodku, a nie jest tajemnicą, że ten obiekt kompletnie nie nadaje się na centrum targowe, nawet po remoncie - uważa Dąbrowski.
Rzecznik przyznaje jednak, że na organizację tegorocznych targów górniczych w dwóch miejscach nie ma już rady. - Kiedy podpisywaliśmy porozumienie, prace nad targami u obu organizatorów były już tak zaawansowane, że nie da się wszystkiego tak po prostu odwołać - mówi rzecznik. W piersi bije się także Tomasz Raczyński: -Oczywiście, nie obarczam całą winą prezesa PTG. Prawda jest taka, że obaj jesteśmy winni sytuacji, że targi górnicze są rozbite. To bowiem oznacza marginalizację Śląska i Zagłębia na mapie najważniejszych imprez górniczych - przyznaje prezes Expo Silesia.
Mimo patowej sytuacji, sosnowieckie władze wyrażają nadzieję, że w przyszłym roku palmę pierwszeństwa jako miasto targowe uzyska jednak ich miasto: - Takie zapisy znalazły się w strategii rozwoju regionu, podpisanej przez prezydentów miast aglomeracji więc mamy nadzieję, że w kolejnych latach będą respektowane - mówi Dąbrowski.
Optymizm rzecznika może jednak okazać się płonny, bo jak na razie negocjacje wstrzymano. Prezes Expo mówi wprost, że o połączeniu sił nie ma mowy. Pozostaje pytanie, czy którakolwiek ze stron zdecyduje się ustąpić?
Ilona Pawłowska