Wtorek 07/09/2010 · Imieniny obchodzą: Regina, Marek, Ryszard
e-sosnowiec
| dodane: 26.05.2010 g.07:51 | drukuj

Nie jestem przywiązany do stołka

Prezydent z naklejką "Jestem Zagłębiakiem"
„Słyszałem opinie, że nasz region miał być czarną dziurą bezrobocia i załamania gospodarczego. Tymczasem udało się zmienić gospodarkę Sosnowca i strukturę społeczną. Rozwija się u nas kultura, gastronomia oraz ośrodki akademickie. Miasto się zmienia, co widać gołym okiem..."

O historii sosnowieckiego samorządu, zmieniającym się obliczu miasta i wyzwaniach związanych z lokalną polityką rozmawiamy z Kazimierzem Górskim, prezydentem Sosnowca.

Przemysław Ruta: Mamy za sobą 20 lat funkcjonowania samorządu terytorialnego. Celem powołania samorządu było przybliżenie władzy do ludzi tak, aby mieli realny wpływ na rozwój swoich miejscowości, rozwiązywanie lokalnych problemów. Pytanie tylko, czy idea zmniejszenia dystansu władzy do ludzi nie została zagubiona gdzieś w meandrach polskiej transformacji ustrojowej...

Kazimierz Górski: Sądzę, że nie. W miastach takich jak Sosnowiec czy w jeszcze mniejszych miejscowościach prezydent ma okazję bywać na wielu spotkaniach, rozmawiać z ludźmi, słuchać o ich problemach. To oczywiście inaczej wygląda w Warszawie czy Krakowie, ale u nas gospodarz miasta ma na co dzień wiele okazji, by dokładnie poznać kłopoty mieszkańców. Często jest „na ulicy" i bezpośredni kontakt z wyborcami ma zagwarantowany. Do tego dochodzi rozwój technologiczny i pojawienie się nowych możliwości komunikacji mieszkańców z samorządem. Każdy nasz ruch sosnowieccy wyborcy błyskawicznie mogą ocenić.

Jest to bardzo widoczne choćby na forum e-sosnowiec.pl. Czasem po kilku minutach od publikacji pojawia się seria komentarzy, oceniających decyzje urzędników sosnowieckiego magistratu. To duża odpowiedzialność...

I duże obciążenie psychiczne. Sosnowiec jest miastem na prawach powiatu. Odpowiadamy praktycznie za wszystko. Oczywiście wyłączając policję czy sądownictwo, chociaż tym podmiotom także staramy się pomagać. Reszta należy do samorządu. Odpowiedzialność za nasze miasto czujemy podwójnie. Sosnowiec, co bardzo widoczne w końcówce tego dwudziestolecia, przeszedł wielką przemianę. Z miasta uzależnionego od przemysłu ciężkiego i spółek państwowych stał się ośrodkiem nowoczesnej wytwórczości, szkolnictwa wyższego, kultury. Wszystkie te zmiany następowały bez udziału skarbu państwa. Obecna gospodarka Sosnowca jest oparta na wspólnych działaniach samorządu z wykorzystaniem Specjalnej Strefy Ekonomicznej, kapitału zewnętrznego czy kapitału samych sosnowiczan.

20 lat temu galopem ruszyła transformacja. Gminy musiały za nią nadążyć. Jakie były pierwsze problemy Sosnowca w 89, 90 czy 91 roku? Za co nasze miasto musiało się zabrać w pierwszej kolejności?

Wskazałbym na kilka faz transformacji. Pierwsze lata to tworzenie się samorządu, co znacznie utrudniało pracę. Był to czas euforii związanej z wielkimi zmianami. W 1994 roku wszystko to okrzepło i samorząd wreszcie był gotowy do zaistnienia w nowej rzeczywistości, zwłaszcza gospodarczej.

Jak Pan wspomina te czasy?

Było bardzo trudno. Galopowała inflacja, likwidowane były zakłady pracy. Straty dotknęły szczególnie branżę przemysłu elektronicznego i przemysłu lekkiego. Potem zaczął upadać przemysł ciężki. Kolejny okres to czas obfitych budżetów. Były pieniądze, ale brakowało projektów, na które można by je było wydać. Panowały dobre warunki do tego, aby wymyślać, budować i pracować. Ten okres oceniam pozytywnie. Trzecia faza to otwarcie puli dofinansowania unijnego. Pojawiła się profesjonalna kadra do inwestowania w samorządach oraz wiele planów, projektów i strategii rozwoju. Jest tego mnóstwo! Sterty dokumentów to droga do pozyskiwania środków i przekuwania ich w konkretne inwestycje. Natomiast Schyłek lat 90. i początek XXI wieku to okres największej zapaści gospodarczej Sosnowca. To czas likwidacji górnictwa, częściowo hutnictwa i wielu innych zakładów. Był taki okres, gdy w naszym mieście wszystko wszystkich denerwowało. Kiedy braliśmy się za przebudowę centrum, dookoła mieliśmy obdrapane budynki. Nie było niczego nowego. Ten stan to także konsekwencja straconych lat 80., kiedy byliśmy inwestycyjnie pomijani. Do tego doszło zamykanie kopalń. Proszę sobie wyobrazić co oznaczało dla dzielnicy, ulicy czy całego miasta zamknięcie kopalni zatrudniającej 5 tys. osób. Musieliśmy reagować. Stąd właśnie strefa ekonomiczna czy Agencja Rozwoju Lokalnego, której celem było wspieranie małych podmiotów gospodarczych.

Miał Pan chwile zwątpienia?

Oczywiście. Pamiętam jak odwiedzali nas eksperci z Unii Europejskiej. Proponowali, by nie interesować się terenami poprzemysłowymi, ponieważ na ich zagospodarowanie będą potrzebne miliardy. Informowali o tym, że terenów rozwojowych należy szukać na zewnątrz. Dla nas to były żadne rady, gdyż Sosnowiec jest ciasno usytuowany między innymi miastami. Zdecydowaliśmy się iść pod prąd i to właśnie na terenach poprzemysłowych rozpoczęliśmy organizowanie inwestycji. Dzięki temu mamy zrekultywowane tereny po dawnych zakładach, nie zajęliśmy czystych obszarów zielonych, a pracownicy mają zwyczajnie bliżej do pracy. Ale na tym nie koniec. Jak upadała kopalnia, to wraz z nią dom kultury, stadion, hala. Wszystko to musiała przejmować gmina. Odbieraliśmy hale sportowe, baseny i inne obiekty rekreacyjne.

I nastała czwarta faza transformacji...

Czwarta faza to przemiany społeczne, z których najbardziej się cieszę. Z miasta robotniczego, kopalnianego, którego symbolem jest ręka z młotem w herbie, Sosnowiec stał się miastem nowoczesnym, europejskim, którego gospodarka opiera się pół na pół na produkcji i usługach. Możemy pochwalić się bazą uczelnianą, która daje m.in. kapitał w postaci olbrzymiego potencjału kulturalnego młodego pokolenia. Staramy się budować kolejne obiekty, realizować przedsięwzięcia kulturalne, a młodym wciąż mało. Pamiętam czasy, gdy większość obiektów była pozamykana, a teraz samych restauracji mamy kilkadziesiąt.

Byli tacy, którzy nie dawali Sosnowcowi szans na rozwój gospodarczy...

Powiem więcej, słyszałem opinie, że nasz region miał być czarną dziurą bezrobocia i załamania gospodarczego. Tymczasem udało się zmienić gospodarkę Sosnowca i strukturę społeczną. Rozwija się u nas kultura, gastronomia oraz ośrodki akademickie. Miasto się zmienia, co widać gołym okiem.

W imponujący sposób pomógł Pan rozwinąć bazę Uniwersytetu Śląskiego i Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Ostatnio, stawiając na rozwój Sosnowca jako ośrodka akademickiego, samorząd deklaruje chęć pomocy kolejnym uczelniom. Wkrótce ma zostać podpisana umowa dotycząca wsparcia gminy dla inwestycji Wyższej Szkoły Humanitas. Uczelnia ma ambitne plany, chce rozbudować swoją siedzibę i od wielu lat czeka na obiecaną pomoc ze strony miasta...

W tej sprawie mamy za sobą daleką drogę. Uzyskaliśmy niedawno opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej, która potwierdza, że gmina może wesprzeć finansowo inwestycje uczelni niepublicznej. Teraz możemy przystąpić do współpracy. Musimy jeszcze na komisji rady miejskiej zastanowić się wraz z radnymi, jak środki z budżetu miasta skierować do WSH i jednocześnie nie uszczuplić planu inwestycyjnego gminy. Myślę, że to kwesta miesiąca albo dwóch i pieniądze zostaną wygospodarowane. Inwestycja nie może jednak przeciążyć budżetu gminy.

Dlaczego właściwie zajmuje się Pan polityką i samorządem? W sferze publicznej działa Pan od kilkunastu lat, jest Pan wciąż narażony na ataki, ma Pan na barkach ogromną odpowiedzialność. Nie chciał Pan kiedyś zostawić tego wszystkiego?

Nie ukrywam, czasem ręce mi opadają. Ale z drugiej strony - obserwuję rozwój miasta i mam ogromną satysfakcję, że tak wiele udało się zrobić. Na pewno jednak nie jestem przywiązany do stołka. W życiu już kilka razy diametralnie zmieniałem zawód. Zaczynałem od górnictwa. Jako inżynier mechanik byłem odpowiedzialny za cały ruch na dole w kopalni. Prowadziłem też swoją działalność i byłem prezesem spółdzielni mieszkaniowej, wybranym z konkursu. Potem przyszedł czas na wiceprezydenturę i stanowisko prezydenta.

Rozmawiał: Przemysław Ruta

Jesteś osobą wrażliwą na sprawy publiczne, obejrzałeś ciekawą wystawa, byłeś na ciekawym koncercie, sztuce teatralnej, zawodach sportowych lub innej imprezie, posiadasz ciekawe fotografie, zbiory, kolekcje i chcesz się podzielić tym z innymi - my postaramy się to opublikować. Napisz do nas