Centrum Handlowe Pogoria
Środa 10/03/2010 · Imieniny obchodzą: Aleksander, Cyprian, Marceli
e-sosnowiec
| dodane: 29.06.2009 g.17:00 | drukuj

Czas rozliczeń

O szukaniu dziur w całym, błędach w kampanii promocyjnej Sosnowca i politycznych prezentach rozmawiamy z Grzegorzem Dąbrowskim, naczelnikiem Wydziału Informacji i Promocji Urzędu Miejskiego w Sosnowcu .

Jak nie było promocji, to obserwowaliśmy zmasowaną krytykę. Teraz jest promocja, a krytyka nie zniknęła. Co jest nie tak?

Zwykle, jak się nic nie robi, to albo nie jest się wcale narażonym na krytykę, albo tylko raz, bo ile można krytykować to samo. My nie trzymamy się takiej zasady i dlatego staramy się pracować intensywnie. Tylko, że kolejne powiedzenie mówi, że ten kto nic nie robi, błędów nie popełnia...

...a popełniliście błędy przy kampanii promocyjnej Sosnowca, o której tyle się teraz mówi?

W tym przypadku błąd popełnili nasi przeciwnicy.

170 tys. złotych to dużo na promocję takiego miasta jak Sosnowiec?

Od razu wyjaśnię tę kwestię. 170 tys. to nie jest koszt kampanii promocyjnej, tylko środki, jakie zostały przeznaczone na całe, kompleksowe działanie - stworzenie nowego serwisu internetowego z aplikacjami do jego obsługi, dedykowanymi wyłącznie dla nas oraz zakup sześciu infokiosków razem z oprogramowaniem i wdrożeniem ich na terenie miasta. Jedno i drugie kosztowało po około 60 tys. zł. Pozostałe 50 tys. zł wydaliśmy na kampanię promującą oba te projekty, skierowaną wyłącznie do mieszkańców Sosnowca. Należy o tym powiedzieć, ponieważ w pewnym momencie pojawiły się głosy, że przy takiej kwocie powinno się jakoś rozliczyć.

Ale to mało, czy dużo?

Mało.

Więc chyba opozycja zrobiła wam prezent sprawiając, że kampania lokalna stała się nagle ogólnopolską?

Zgadza się i dlatego chciałbym podziękować niektórym radnym, którzy się do tego przyczynili. Nie jest łatwo przebić się do mediów ogólnopolskich, a środowy, całkiem długi materiał w głównym wydaniu „Wiadomości" TVP1 był dla nas potwierdzeniem dobrego public relations. W dodatku, zupełnie za darmo.

Przeciwnicy szukają dziury w całym?

Jak zwykle. Zostaliśmy „niechcący" wpuszczeni w wojnę polityczną pomiędzy dwoma ugrupowaniami na terenie Sosnowca. Tymczasem ani w przypadku referendum „śmieciowego", ani tym bardziej w przypadku wdrażania nowego serwisu internetowego, czyli elementu mającego promować miasto bez względu na sympatie partyjne, Wydział Informacji i Promocji Urzędu Miejskiego nie miał zamiaru bawić się w politykę. Upolitycznianie działań, skierowanych do mieszkańców tego miasta, jest bez wątpienia antypromocją. Bez względu na to, czy rządzi lewa, czy prawa strona sceny politycznej, nie powinno to mieć dla mieszkańców żadnego znaczenia. Niestety, widać, że oberwało nam się za próby wzajemnego rozliczania referendum przez lokalnych polityków.

Prędzej czy później można się było tego spodziewać...

Zanim ktoś zacznie takich dziur w całym poszukiwać, to powinien się do tego dobrze przygotować i zastanowić, jaki będzie efekt, bo jak widać może sobie strzelić w stopę. Nasi przeciwnicy już nie pierwszy raz w tę stopę sobie strzelają.

Czyli wypada się cieszyć z takiej opozycji?

Z jednej strony tak, ale mimo wszystko wolałbym współpracować z roztropnymi radnymi. Dużo więcej można by zrobić, gdybyśmy działali wspólnie. W styczniu ubiegłego roku radni naprawdę stanęli ponad podziałami w temacie strategii promocji miasta i jej wdrażanie teraz powinno towarzyszyć takiemu samemu porozumieniu. Niestety, zmieniły się polityczne uwarunkowania w naszym mieście, rozpadła się koalicja, a poza tym coraz bliższe wybory samorządowe powodują, że niektórych ogarnia przedwyborcza gorączka.

Jednak wracając do samych bilbordów. Zanim podjęliście jakiekolwiek działania promocyjne, przeprowadziliście badania. Nie zwracaliście wtedy uwagi na gesty, które mogą być różnie interpretowane w poszczególnych krajach Europy?

Na takie rzeczy zwraca się zawsze uwagę, kiedy wychodzi się z ofertą do innych kręgów kulturowych. Zupełnie inaczej natomiast podchodzi się do kampanii, które ograniczają się tylko i wyłącznie do własnego kręgu kulturowego, czy - jak w naszym wypadku - własnego miasta. Stąd też normalnym jest, że gesty i symbolikę dopasowaliśmy do naszych zwyczajów.

Ale mimo wszystko stronę internetową mogą oglądać miasta partnerskie. Może warto było to wziąć pod uwagę, a w krytyce Platformy Obywatelskiej doszukać się odrobiny logiki?

Przedstawiciel PO już wykazał na wizji swoją logikę, mówiąc najpierw, że gest w języku migowym jest obraźliwy, a w następnym zdaniu dodając, że nie zna tego języka. Potem ekspert udowodnił mu, że się myli. Jeśli w przyszłości będziemy kierować ofertę do naszych miast partnerskich, to na pewno zwrócimy uwagę na wszelkie przejawy potencjalnych zagrożeń dyplomatycznych. Tym razem takiej konieczności nie było, ponieważ ta kampania jest skierowana wyłącznie do mieszkańców Sosnowca.

Kto wie? Dzięki przeciwnikom kampania już przekroczyła granice miasta...

To prawda. Myślę jednak, że dalej już nie pójdzie (śmiech).

Padła deklaracja, że zostaniecie rozliczeni podczas najbliższej sesji Rady Miejskiej. Brzmi poważnie...

Brzmi poważnie, ale jest to jedynie parafraza lewicowego bilbordu.

Czyli nie obawiacie się rozliczeń?

Ja się bardzo chętnie rozliczę z każdej wydanej z budżetu mojego wydziału złotówki. Porównując nas z innymi miastami, naprawdę podeszliśmy do sprawy bardzo oszczędnie, przy jednoczesnej maksymalnej kreacji przedsięwzięć, które przedstawiamy miastu. Bez względu na to, co sobie życzą niektórzy panowie radni i jak bardzo chcieliby rozpadu społeczności sosnowieckiej, my tę społeczność będziemy łączyć. Jest powiedzenie: „Psy szczekają, a karawana idzie dalej". My będziemy dalej szli, bez względu na zdanie wątpliwych specjalistów od „migania".

Rozmawiał: Arkadiusz Kaczor

Jesteś osobą wrażliwą na sprawy publiczne, obejrzałeś ciekawą wystawa, byłeś na ciekawym koncercie, sztuce teatralnej, zawodach sportowych lub innej imprezie, posiadasz ciekawe fotografie, zbiory, kolekcje i chcesz się podzielić tym z innymi - my postaramy się to opublikować. Napisz do nas