Polska Dziennik Zachodni
| dodane: 08.02.2010 g.11:47 | drukuj
Radni o mało co nie wprowadzili cenzury
Gdyby radni w Dąbrowie Górniczej nie poszli po rozum do głowy, mogliby zasłynąć jako samorządowcy na nowo wprowadzający w życie cenzurę. Szykowana przez nich zmiana w statucie miasta była klasycznym przykładem walki ze społeczeństwem obywatelskim.
A wszystko za sprawą zapisu, który nakazywał osobie chcącej zabrać głos podczas sesji rady miejskiej przedstawić treść swojego wystąpienia na piśmie, i to na siedem dni przed rozpoczęciem obrad przez radnych!
- To nie do pomyślenia - mówi Kazimierz Jasionek, mieszkaniec Dąbrowy. - Radni chcą nas zakneblować. Jeśli ktoś chciałby powiedzieć coś nie po ich myśli, to pewnie mu nie dadzą głosu. Skandal.
Podobne odczucia ma również Daniel Miklasiński, przewodniczący Rady Miejskiej w Sosnowcu.
- Zapis w tej formie to czysta cenzura - ocenia Miklasiński. - Nigdy bym nie zgodził się na takie rozwiązanie w statucie Sosnowca.
Także inni samorządowcy, z którymi rozmawialiśmy, byli zaskoczeni propozycją statutu złożoną przez radnych Dąbrowy. Podkreślają, że nie spodziewali się tego, że w kraju, w którym była cenzura, ktoś może uważać, że ograniczenie wolności wypowiedzi przyniesie komuś korzyść.
Zdaniem dąbrowskich radnych, nowy zapis w statucie miasta miał być odpowiedzią na dantejskie sceny, które dzieją się podczas sesji Rady Miasta w Dąb- rowie Górniczej.
- Wielokrotnie radni byli obrażani przez mieszkańców - mówi Agnieszka Pasternak, przewodnicząca Rady Miejskiej w Dąbrowie Górniczej. - Padały różne epitety łącznie z oskarżeniami o morderstwa. Dlatego radni chcieli zabezpieczyć się przed takimi sytuacjami.
Ostatecznie jednak postanowili złagodzić zasady mające obowiązywać mieszkańców.
- Poprawka mówi jasno i wyraźnie, że mieszkaniec, który chce zabrać głos podczas obrad, może uczynić to po tym, gdy zgłosi przewodniczącemu rady temat swojego wystąpienia. Dalej obowiązywać będą go terminy i forma określone we wcześniejszej propozycji radnych - wyjaśnia Pasternak.
Mimo że radni zdecydowanie ograniczyli swoje cenzorskie zapędy, to mieszkańcy Dąbrowy nadal uważają, że jest to próba zakneblowania ich.
- I tak będziemy musieli zgłaszać się do przewodniczącej, żeby zabrać głos - narzekają stali uczestnicy sesji rady miejskiej.
Pasternak odpiera te zarzuty twierdząc, że pomysł ma przede wszystkim usprawnić pracę podczas sesji oraz uregulować sprawy, które wcześniej podlegały jedynie ocenie i dobrej woli prezydium rady.
- Uważam, że mieszkańcy powinni przede wszystkim wymieniać swoje poglądy z radnymi. Zarówno podczas ich dyżurów, jak i pracy w komisjach tematycznych. Ich wystąpienia podczas sesji powinny być sporadyczne - mówi Pasternak.
Podobnie uważa Daniel Miklasiński, przewodniczący RM w Sosnowcu.
- Debaty i dyskusje mogą odbywać się na komisjach. Podczas sesji radni mają głosować uchwały, a nie wysłuchiwać ponownie tych samych argumentów, które doskonale przecież znają - uważa Miklasiński.
(...)
Piotr Sobierajski