Specjaliści od ochrony środowiska sprawdzą, czy firma przestrzega norm
Smród, gryzący dym, szczury i wybuchy w środku nocy zakłócają spokój mieszkańcom ulicy Węglowej w Czeladzi. Zdaniem zainteresowanych wszystkiemu winne jest Przedsiębiorstwo Usługowo-Handlowe Jantar, które sąsiaduje z ich blokami i ogródkami działkowymi.
W tych zakładach między innymi przerabiany jest zużyty plastik. Brudne worki i butelki trzymane są na stertach pod gołym niebem. Już samo to składowisko śmierdzi, a do tego ściągają jeszcze szczury - opowiada Renata Walkowiak, mieszkanka ulicy Węglowej.
Podobnego zdania są również inni sąsiedzi. Wszyscy zgodnie twierdzą, że zakład nie powinien działać w sąsiedztwie bloków i działek. Działkowcy mają żal do zarządu miasta, że ten wydał zgodę na tego typu działalność bez zasięgnięcia ich opinii.
- Te ogródki istnieją w tym miejscu od czterdziestu lat. Ludzie kupowali je, bo chcieli mieć miejsce do wypoczynku, a przy takim sąsiedztwie nie może być o tym mowy - mówi Halina Dąbrowska, mieszkanka Czeladzi.
Na liście pod petycją o przeprowadzenie kontroli w zakładzie i pomoc mieszkańcom, podpisało się pięćdziesiąt osób. Dokumenty przesłane zostały czeladzkim urzędnikom. Ci przekazali je władzom wojewódzkim, a tam zajęli się nimi specjaliści od ochrony środowiska.
Kiedy dokumenty trafiły w końcu pod właściwy adres, to obiecano nam, że w firmie przeprowadzona zostanie kontrola. Czekamy na nią już od kilku tygodni, ale dotąd jeszcze nikt się nie zjawił - mówi Renata Walkowiak.
Urzędnicy zapewniają, że kontrola będzie, ale oni muszą pracować zgodnie z przyjętym harmonogramem, a tymczasem sąsiedzi firmy Jantar nie chcą wierzyć, że zakład ma zgodę na prowadzenie swojej działalności w miejscu, gdzie o kilkadziesiąt metrów dalej zaczynają się zabudowania mieszkalne.
- Smród przetwarzanego plastiku najbardziej uciążliwy jest w bezwietrzne dni i wieczorami. Poważnie obawiamy się o nasze zdrowie zdrowie, bo gryzący dym wdziera się do mieszkań, nawet mimo zamkniętych okien. W okolicy znacznie mniej jest owadów. Wszystko pouciekało. Tylko much jest mnóstwo, bo ściągają do tego smrodu - podkreśla Krzysztof Walkowiak, mieszkaniec ulicy Węglowej.
W najtrudniejszej sytuacji są oczywiście mieszkańcy okolicy, ale działkowcy również przyznają, że towarzystwo firmy, która przetwarza zużyty plastik jest nieznośne.
- Na działkach zawsze było dużo dzieci. Rodzice i dziadkowie przyprowadzali maluchy, żeby mogły spędzić trochę czasu na świeżym powietrzu. Zawsze to zdrowiej i korzystniej dla dziecka. Niestety, teraz zwyczaje trzeba było zmienić, bo smród nie jest jedyną uciążliwością ze strony zakładu. Czasem słychać stamtąd jakieś wybuchy. Huk jest przeraźliwy i dzieci po prostu się tego boją, płaczą, natychmiast chcą wracać do domu - opowiada Helena Dąbrowska, mieszkanka Czeladzi.
Wszyscy zainteresowani z sąsiedztwa twierdzą, że od kiedy ruszył zakład życie stało się nieznośne. Obawiają się, że z czasem może być jeszcze gorzej.
- Oficjalnie nie możemy się niczego dowiedzieć, zarząd firmy nie chce nam zdradzać, jakie są plany na przyszłość firmy. Czasem uda się nam dowiedzieć czegoś od pracowników, albo ich bliskich. Aż strach o tym mówić, ale ta firma może się jeszcze rozwijać. Podobno planowany jest zakup kolejnych pieców. Oni chyba chcą nas wytruć - mówią mieszkańcy ulicy Węglowej.
Władze czeladzkiego Przedsiębiorstwa Usługowo-Handlowego Jantar przekonują jednak, że skargi mieszkańców nie są uzasadnione, a firma przestrzega wszystkich przepisów dotyczących ochrony środowiska.
- Regularnie składamy raporty z naszej działalności, które dowodzą tego, że wszystkie normy i parametry są zachowane. Musimy przestrzegać tych zasad, bo inaczej zakład po prostu zostałby zamknięty. W tej sytuacji na pewno mnie najbardziej zależy na tym, żeby wszystkie parametry były w normie, a mieszkańcy mogli się cieszyć czystym powietrzem - zapewnia Ireneusz Mazur, właściciel czeladzkiego przedsiębiorstwa.
Mazur przyznaje jednak, że w sytuacji, kiedy jego zakład pracuje bez przerwy, to pewnych uciążliwości nie da się uniknąć.
- Ciągła praca w zakładzie wiąże się pewnie z tym, że czasem ją słychać. Staramy się jak najmniej przeszkadzać sąsiadom, z których zresztą większość, to nasi pracownicy - podkreśla Ireneusz Mazur.
Kontrola w czeladzkim przedsiębiorstwie przeprowadzona zostanie prawdopodobnie jeszcze w lipcu.
Grażyna Krawczyk
źródło: POLSKA Dziennik Zachodni
Jesteś osobą wrażliwą na sprawy publiczne, obejrzałeś ciekawą wystawa, byłeś na ciekawym koncercie, sztuce teatralnej, zawodach sportowych lub innej imprezie, posiadasz ciekawe fotografie, zbiory, kolekcje i chcesz się podzielić tym z innymi - my postaramy się to opublikować. Napisz do nas
Zespół jest doskonale znany Polakom choćby za sprawą muzyki w ponadczasowym serialu Robbin z Sherwood, nie będę Was pytać o to jakie były Wasze początki, »