Gazeta Katowice
| dodane: 09.03.2010 g.15:29 | drukuj
Społecznicy uratowali dom modlitwy rodziny Cukermanów
Gdyby nie młodzi ludzie, którzy założyli fundację dla jego ratowania, będziński przedwojenny dom modlitwy rodziny Cukermanów pewnie by dziś już nie istniał. Dzięki nim został wyremontowany. Od soboty będzie otwarty dla zwiedzających. Dariusz Walerjański, historyk i miłośnik śląskich zabytków, lubi opowiadać historię o młodych ludziach z Fundacji "Brama Cukermana". - Nie zapomnę, jak do mnie przyszli. Opowiedzieli, że za własne pieniądze wynajęli mieszkanie w Będzinie, w którym przed wojną był żydowski dom modlitwy. Zrobili to tylko po to, żeby go ratować. Może to górnolotnie zabrzmi, ale wykazali się postawą obywatelską - mówi Walerjański.
Dawny dom modlitwy, a przez ostatnie kilkadziesiąt lat prywatne mieszkanie, odkryto przez przypadek. Spod warstw farb, którymi przez lata zamalowywali ściany powojenni mieszkańcy, wyjrzały resztki żydowskich polichromii. Zabytkiem wszyscy się zachwycili, ale nie było chętnych do wzięcia za niego odpowiedzialności. Doprowadzenie tego malowidła do pierwotnego stanu wymagało kosztownej renowacji. Dopiero fundacja uratowała je przed całkowitym zniszczeniem.
Na jej prośbę wojewódzki konserwator zabytków objął łuszczące się polichromie ochroną. Na renowację przyznał 30 tys. zł, prace właśnie dobiegły końca. - Konserwacja była trochę nietypowa, bo i te polichromie takie są. Wykonano je rzadko stosowaną do tych celów farbą olejną - mówi Agnieszka Trzos, kierująca pracami konserwatorskimi.
Konserwatorzy spędzili wiele godzin na podklejaniu odpadających kawałków malowideł. Uzupełniali tylko małe ubytki zamknięte kompozycją malarską. Walerjański i Dariusz Rozmus z Miejskiego Muzeum "Sztygarka" w Dąbrowie Górniczej pomogli odtworzyć utracone litery hebrajskiej inskrypcji zdobiącej najlepiej zachowaną ścianę. - To piękny cytat z psalmu powstałego w czasie niewoli babilońskiej: "Jeśli zapomnę o Tobie, Jerozolimo, niech uschnie moja prawica" - wyjaśnia Walerjański.
Większych fragmentów utraconych polichromii nie odtwarzano. - Może i by się dało, ale nie widzimy takiej potrzeby. To miejsce nie służy już kultowi religijnemu. Polichromie w takiej formie zaświadczają o historii tego miejsca, które przecież przez ostatnich 60 lat było zwykłym mieszkaniem - mówi Karolina Jakoweńko z fundacji.
Do remontu dołożyło się będzińskie starostwo powiatowe. Ponad 5 tys. zł wystarczyło na wymianę instalacji. Wszystkie poprowadzono w ścianach wolnych od polichromii. Stare piece kaflowe zastąpiły nowoczesne grzejniki. Teraz dom modlitwy w końcu będzie można ogrzać. To bardzo ważne, bo polichromie wymagają utrzymywania w miarę stałej temperatury.
Przy okazji remontu dokonano kilku odkryć. - Okazało się, że stara instalacja elektryczna była jeszcze przedwojenna. Odkryliśmy też, że do środka wchodziło się z innej niż teraz strony. Dostępu z klatki schodowej nie było, można było się tu dostać przez inne mieszkanie - wyjaśnia Jakoweńko.
To nie koniec remontów. W dawnym domu modlitwy trzeba jeszcze wymienić okna i drzwi, odnowić podłogę i łazienkę. Fundacja na razie nie ma na to pieniędzy. - Priorytetem jest w tej chwili znalezienie środków na utrzymanie domu modlitwy - dodaje Jakoweńko. Do grudnia w opłacaniu kosztów najmu wspomagało ich będzińskie starostwo. Od nowego roku znów utrzymują mieszkanie sami.
Efekty wykonanego remontu będzie można podziwiać już w najbliższą sobotę i niedzielę - od 12 do 20, a potem co sobota (informacje na www.bramacukermana.com). Fundacja zamierza organizować tu rozmaite imprezy. Jesienią prosto z Paryża przyjedzie wystawa prac Wojciecha Wilczyka „Niewinne oko nie istnieje” - zdjęcia przedstawiające rozsiane po Polsce, zwykle zaadaptowane do innych celów dawne synagogi.
Iwona Sobczyk
Jesteś osobą wrażliwą na sprawy publiczne, obejrzałeś ciekawą wystawa, byłeś na ciekawym koncercie, sztuce teatralnej, zawodach sportowych lub innej imprezie, posiadasz ciekawe fotografie, zbiory, kolekcje i chcesz się podzielić tym z innymi - my postaramy się to opublikować. Napisz do nas