Mieszkańcy obawiają się, że stacja telefonii komórkowej zaszkodzi ich zdrowiu
Ludzie mieszkający przy ulicy Usługowej nie chcą, by tuż obok ich posesji postawiono stację telefonii komórkowej. - To zamach na nasze zdrowie - twierdzą. Ulica Usługowa, miała być przeznaczona pod drobną działalność gospodarczą i mieszkalnictwo. Spokojna, na obrzeżach miasta w dzielnicy Łagisza. Mieszkańcy dowiedzieli się jednak, że tuż obok nich, na działce między domami stanie stacja telefonii komórkowej.
- Przecież to nie tylko totalna głupota, ale i nie dbanie o bezpieczeństwo mieszkańców. Kto to widział, aby stawiać taką stację między domami? Tyle jest lasów, terenów po PGR-owskich. Tam jest miejsce, a nie tutaj - mówi zdenerwowana Elżbieta Nowicka z Będzina.
Działka została sprzedana i teoretycznie właściciel może stawiać na niej co chce. Teoretycznie.
- Sprytnie to zrobili. Działkę podzieli, tak aby nie można było zarzucić, że w bezpośrednim sąsiedztwie graniczy z którąś z naszych - mówi pani Elżbieta. Ona mieszka dokładnie naprzeciwko tej działki.
- Jakieś pomiary zrobili. Okazało się, że zgodnie z wymogami, odległość od domu musi wynosić co najmniej 60 metrów. I to im się zgodziło. Tylko, że dom stoi na działce, która jest przecież bliżej. A człowiek nie siedzi przecież cały czas w domu - dodaje pani Elżbieta.
W proteście popierają ją inni mieszkańcy. Zebrali podpisy z czterdziestu sześciu domów.
- To było takie fajne osiedle. Niedrogie. Ludzie pokupowali działki, przekonani, że będą tu mogli spokojnie mieszkać i prowadzić usługi. Co teraz - pyta Janusz Kosałka.
Dla mieszkańców najważniejsza jest sprawa ich zdrowia.
- Synowa jest w ciąży, mieszka tu pełno dzieci. Czy nikt o tym nie pomyślał. Tyle mówi się o szkodliwości telefonów komórkowych, a tu ma stanąć cała stacja. Przecież to skandal. Powinni zrobić jakieś dodatkowe badania.
O sprawę zapytaliśmy zarówno w Starostwie Powiatowym, jak i w Urzędzie Miejskim. Okazuje się, że pomysł na stację pojawił się już w listopadzie ubiegłego roku.
- Dwunastego czerwca starosta będziński wydał decyzję o pozwoleniu na budowę stacji bazowej telefonii komórkowej, w skład której będzie wchodzić wieża wraz z antenami nadawczo-odbiorczymi oraz kontener techniczny wraz z zasilaniem - potwierdza Piotr Dudała, naczelnik Wydziału Informacji Starostwa Powiatowego.
Jednocześnie dodaje, że od tej decyzji, 23 czerwca wpłynęło odwołanie stron postępowania.
- Zarzucają, że decyzja została wydana pomimo, że Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Katowicach uchyliło i przekazało do ponownego rozpatrzenia postanowienie Starosty Będzińskiego z dnia 15 listopada ubiegłego roku. Postanowienie dotyczyło wtedy uzgodnienia warunków ochrony środowiska, na etapie uzyskiwania przez inwestora decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia - wyjaśnia Dudała.
W odniesieniu do tych zarzutów, przekazując odwołanie do wojewody wyjaśniono, iż uzyskanie tej decyzji jest wymagane przed uzyskaniem decyzji o pozwoleniu na budowę. Wniosek o wydanie decyzji o pozwolenie na budowę został złożony 1 kwietnia 2008 roku. Do wniosku inwestor dołączył opinię, z której wynika, że pozwolenie może być wydane bez konieczności przeprowadzania dodatkowych badań oddziaływania na środowisko.
Potwierdza to Urząd Miejski w Będzinie.
- Zgodnie z otrzymaną "Kwalifikacją przedsięwzięcia pod względem konieczności sporządzenia raportu o oddziaływaniu na środowisko dla stacji bazowej telefonii cyfrowej" sporządzoną przez biegłego, przedsięwzięcie nie wymaga uzyskania decyzji środowiskowej - wyjaśnia Marzena Karolczyk.
Mieszkańcy jednak z taką decyzją się nie zgadzają.
- Będziemy walczyć i odwoływać się, ile będzie trzeba. Musimy mieć konkretne dowody i badania, że ta stacja nie szkodzi zdrowiu. A jeśli jest inaczej- nie może powstać - mówią zdeterminowani mieszkańcy.
Piotr Krakowiak z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Katowicach przyznaje, że obecnie interwencji w sprawie budowy stacji telefonii komórkowych jest znacznie mniej.
- Wynika to ze zmian przepisów. Zgodnie z rozporządzeniem dotyczącym tego typu inwestycji głównym wyznacznikiem jest zachowanie odpowiedniej odległości. Jeśli inwestor to spełnia, to rzeczywiście nie jest zobligowany do przedstawienia innych decyzji oddziaływania na środowisko. I mieszkańcy na razie nie powinni się martwić. Najbardziej jednak wiążące pomiary wykonuje się już po postawieniu stacji. Bada się wtedy gęstość mocy mikrofalowej lub natężenia pola elektromagnetycznego. I pod tym względem przepisy w Polsce są jednym z najbardziej restrykcyjnych w Europie. W tej chwili trwają jednak opracowanie takich wskaźników dla Unii Europejskiej i jeśli wejdą one w życie będą zdecydowanie bardziej liberalne dla inwestorów. Dla przykładu zgodnie z naszymi normami moc ta może wynosić 1/10 wat na metr kwadratowy a ogólnioeuropejskie będą wynosić około 4 watów na metr.
Magdalena Nowacka
źródło: POLSKA Dziennik Zachodni
Jesteś osobą wrażliwą na sprawy publiczne, obejrzałeś ciekawą wystawa, byłeś na ciekawym koncercie, sztuce teatralnej, zawodach sportowych lub innej imprezie, posiadasz ciekawe fotografie, zbiory, kolekcje i chcesz się podzielić tym z innymi - my postaramy się to opublikować. Napisz do nas