Podróżni, którzy podczas weekendu będą chcieli dojechać z Będzina pociągiem do Katowic, Gliwic, Zawiercia czy Częstochowy, muszą kupować bilety dopiero w pociągu. Kasy są zamknięte. Tak było przed długim weekendem w jego czasie. Nie lepiej jest w dni powszednie, kiedy kasy są czynne zaledwie do 13.45.
To spory kłopot, zwłaszcza dla ludzi starszych i chorych podróżnych. Muszą gnać przez cały pociąg, żeby dojść do konduktora. Co ciekawe, na stronie internetowej informacji o nieczynnych kasach nie ma. Przeczytamy, że są czynne... całą dobę.
- Faktycznie, kasy są czynne krócej w dni powszednie i nieczynne w weekendy. Powodem jest choroba pracowników - wyjaśnia Barbara Szczerek z Śląskich Przewozów Regionalnych w Katowicach.
Nie wiadomo do kiedy podróżni, aby kupić bilet będą musieli szukać w pociągu konduktora.
- Konduktorzy są powiadomieni i przy kupowaniu biletu nie są pobierane żadne dodatkowe opłaty - zapewnia Barbara Szczerek.
Podróżni skarżą się jednak, że to niepotrzebne piętrzenie kłopotów przez PKP. Przecież wystarczyłoby dać kogoś do okienka na zastępstwo za chorą kasjerkę, a nie zamykać okienko kasowe.
- Dla mnie to nie jest może taki problem. Konduktor wprawdzie burknął, dlaczego nie kupiłem biletu na stacji, ale sprzedał bez dalszych komentarzy, po wyjaśnieniu, że kasy na stacji Będzin Miasto są nieczynne. Co jednak mają robić starsze osoby? Przecież dla nich to problem, przejść przez cały pociąg, aby dotrzeć do wagonu w którym jest konduktor - mówi Michał Stasiak, student z Będzina.
Magdalena Nowacka
źródło: POLSKA Dziennik Zachodni
Jesteś osobą wrażliwą na sprawy publiczne, obejrzałeś ciekawą wystawa, byłeś na ciekawym koncercie, sztuce teatralnej, zawodach sportowych lub innej imprezie, posiadasz ciekawe fotografie, zbiory, kolekcje i chcesz się podzielić tym z innymi - my postaramy się to opublikować. Napisz do nas
Zapraszamy do obejrzenia ciekawego materiału telewizyjnego, w którym student ze Śląska - Krzysztof Gawliczek - zrzeszony w grupie Łowcy felerów wyjaśnia dlaczego media powinny »